Bajki dla dzieci | 8 stycznia 2010 13:49   dodajdo

Niezwykłe bajki na dobranoc – Szczeniaki na sprzedaż

Przedstawiam cykl niezwykłych opowieści na dobranoc. Nie ma tutaj wróżek, krasnali, ani czarów, nie ma smoków, księżniczek i rycerzy. Jest radość, prawda i mądrość. Stwórzcie własną skarbnicę pięknych bajek i opowiadań dla swoich dzieci ? dzisiaj włóżcie do niej: "Szczeniaki na sprzedaż" Właściciel sklepu przytwierdził nad wejściem tabliczkę z napisem: "Szczeniaki na sprzedaż". Takie ogłoszenia zazwyczaj przyciągają dzieci, toteż niebawem w sklepie pojawił się mały chłopiec. - Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? - zapytał. - Tak po 30 do 50 dolarów - odparł właściciel. Chłopczyk sięgnął do kieszeni i wydobył z niej kilka drobnych monet. - Mam 2 dolary i 37 centów - powiedział. - Czy mógłbym zobaczyć te pieski, proszę pana? Sprzedawca uśmiechnął się i zagwizdał. Z budy wyszła Lady. Truchtem pobiegła przez sklep, a za nią potoczyło się pięć malusieńkich, drobniuteńkich kuleczek. Jedno ze szczeniąt wyraźnie zostawało w tyle. Chłopiec natychmiast wskazał na nie nadążającego za resztą, kulejącego psiaka i spytał: - Co mu się stało? Właściciel wyjaśnił mu, że badał go już weterynarz i okazało się, że psiak ma niewłaściwą budowę biodra. Zawsze już będzie kulał, na zawsze pozostanie kaleką. Chłopiec zapalił się natychmiast. - Właśnie tego szczeniaka chciałbym kupić! - oznajmił. - Nie, nie. To niemożliwe, byś chciał kupić tego pieska - odparł sprzedawca. - Jeśli naprawdę ci na nim zależy, po prostu ci go dam. Chłopczyk wyglądał na poważnie zdenerwowanego. Spojrzał właścicielowi prosto w oczy i wskazując palcem, odezwał się: - Nie chcę, żeby pan mi go dawał. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozostałe szczeniaki i zapłacę za niego całą sumę. Właściwie, to zapłacę panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesiąc będę przynosił 50 centów, dopóki go nie spłacę. Sprzedawca zaoponował: - Ależ ty nie możesz chcieć takiego psa. On nigdy nie będzie mógł biegać, skakać, bawić się z tobą tak, jak inne szczeniaki. Chłopczyk schylił się i podwinął lewą nogawkę spodni, odsłaniając kaleką nogę, wspieraną dużą metalową klamrą. Spojrzał na właściciela sklepu i odparł cicho: - Cóż, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogoś, kto to zrozumie!

Dodaj komentarz