Ogólne | 17 grudnia 2008 13:31   dodajdo

Humor z zeszytów szkolnych

Perełki, które nasze dzieci nieświadomie wypowiadają, ich neologizmy i słowa, które nie zawsze pasują do kontekstu wypowiedzi często stają się tematem rozmów spotkań rodzinnych. Przekazywane dziadkom i ciociom po latach stają się miłym wspomnieniem, a z roku na rok śmieszą nas coraz bardziej. A oto co można znaleźć w zeszytach naszych pociech… Życzę miłej zabawy i jestem pewna, że będziecie śmiali się do łez.

Z zeszytów szkolnych
Była to wyspa położona z dala od morza.
Czytałem sztuki Szekspira. Dwie zapamiętałem: Romeo i Julia.
Danusia ratując Zbyszka przed napaścią dzikiego zwierza, zabiła go.
Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tętniące życiem.
Po zebraniu makulatury sprzedaliśmy ja razem z panią.
Alkohol nie ma blasku, ale jak ktoś się go napije to mu się oczy świecą.
Doktor nie umiał opanować ogarniającej go szewskiej pasji
Zabił więcej niż oni jego.
Chmury występują przede wszystkim wiosną a najczęściej jesienią.
Na wystawie kwiatów najbardziej podobała mi się pani która nas oprowadzała.
Nasz pies ma trzy lata, długi ogon i niebieskie oczy zupełnie jak tatuś.
A było ich tysiące, a nawet setki.
Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne.
Całymi dniami pił po nocach.
Kolej przewozi pasażerów, ludzi i cudzoziemców.
Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża.

Wpisy w dzienniczkach ucznia
Mimo złamanej ręki nadal żuje gumę na lekcji.
Kradną ze szkolnej kuchni ziemniaki i robią z woźną frytki.
Kowalska i Jóźwiak nie chcą podać swego nazwiska.
Wyrzucił koledze czapkę przez okno ze słowami: „Jak kocha, to wróci”.
Rozmawiałam z nią i nie dała mi dojść do słowa.
Nie wiesza się w szatni.
W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by, jak twierdzi, zyskać na czasie.
Uczeń siedzi w ławce i zachowuje się podejrzanie.

Słowo do ucznia
Ty, ty i ty, was trzech idźcie we dwóch rozebrać choinkę
No to mów, że sprzeczne z założeniem, a nie brząkasz jakieś pierdoły!
Kulturalni ludzie nie zaczynają zdania od ?No?. No, mów dalej?

Kawały o szkole
Wystraszony uczeń zdolny jest do wszystkiego:
Kartkówka z historii. Zosia pyta:
? Jaką postać trzeba było opisać w pierwszej grupie?
Nauczyciel:
? To ty jeszcze nie zaczęłaś?
Na to wystraszona Zosia:
? Zaczęłam, już dawno.

- Czy nauczyciel nie zorientował się jeszcze, że pomagam ci w odrabianiu lekcji ? – pyta ojciec syna.
- Nie, ale mówi, że jestem coraz głupszy.

Pani pyta Jasia:
- Jasiu, co jest stolicą Angoli?
- Londyn!?

- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie. Wasza też?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!

- Jasiu, kim jest twój ojciec?
- On jest chory.
- Ale co on robi?
- Kaszle.

Nauczyciel napisał w dzienniczku uczennicy:
- Pańska córka Zosia jest nieznośną gadułą.
Nazajutrz dziewczynka przyniosła dzienniczek z adnotacją ojca:
- To pestka gdyby pan słyszał jej matkę!

-Jakie kwiaty lubisz najbardziej-pyta nauczycielka ucznia.
-Róże,proszę pani.
-Proszę,podejdź do tablicy i napisz nam to zdanie.
-To ja jednak wolę maki-poprawia się szybko uczeń.

Pani zadała dzieciom temat wypracowania
- „Jak wyobrażam sobie pracę dyrektora?”.
Wszystkie dzieci piszą tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy ręce.
- „Czemu Jasiu nie piszesz?” – pyta się nauczycielka.
- „Czekam na panią sekretarkę…”

- Synku, kiedy poprawisz dwójkę z matematyki?
- Nie wiem, mamusiu, nauczyciel nie wypuszcza dziennika z rąk.

- Co to jest dziedziczność? – pyta nauczyciel ucznia.
- Dziedziczność to jest wtedy, gdy uczeń dostaje dwóję za wypracowanie, które napisał jego ojciec.

Jasiu wraca do domu po pierwszym dniu w szkole.
- Czego nowego się dowiedziałeś w szkole? – pyta go tata.
- Że inne dzieci mają znacznie większe kieszonkowe.

Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.

Nauczycielka do Jasia:
- Dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo moja babcia zachorowała.
- Znowu…?
- No też mi się zdaje, że babcia zaczyna udawać!

Nauczycielka mówi do Jasia:
- Jasiu, jak się nazywa latająca mysz?
- Toperz – odpowiada maluch.
- Nie Jasiu, nietoperz.
- Jak nie toperz to ja nie wiem jak.

Dodaj komentarz