Ogólne | 31 maja 2011 13:00   dodajdo

Kołysanka na dobranoc

senMuzyka towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Jej tworzenie jest naturalną konsekwencją używania języka, obserwacji świata oraz posługiwania się przedmiotami. Do krainy dźwięków wkraczamy już w łonie matki. Bicie jej serca towarzyszy dziecku przez cały okres prenatalny.

To dlatego dziecko położone na piersi matki uspokaja się: słyszy wtedy muzykę, która towarzyszyła mu przed narodzinami. Dzieci, spośród wszystkich dźwięków, najbardziej lubią brzmienie ludzkiego głosu, zwłaszcza jeśli jest on melodyjny, spokojny, w wyższej tonacji.

Po co śpiewać kołysanki?
Śpiewanie kołysanek ma bardzo istotny aspekt praktyczny: wycisza dziecko, pozwala mu się odprężyć i spokojnie zasnąć. Ale nie tylko. Wzmacnia więź między matką a dzieckiem, rozwija mowę, a także przygotowuje do samodzielnego śpiewania, które ma ogromny wpływ na życie człowieka: pod wpływem śpiewu rozwija się i usprawnia układ oddechowy, krążenia, trawienny i nerwowy. Śpiew pomaga rozładować emocje, poprawia nastrój, pomaga w wyrażaniu siebie. Dzieci, które śpiewają, są pogodne, bardziej odważne i spokojniejsze od rówieśników. Śpiew wspomaga koncentrację, pamięć i wyobraźnię, a także pomaga rozładować nagromadzone emocje. Dzieci są bardzo wrażliwe na muzykę i przysłuchują się jej z upodobaniem – wystarczy przyjrzeć się niemowlęciu, któremu śpiewamy kołysankę: całe jest zasłuchane, zapatrzone, a jeśli trzymamy je w objęciach, poczujemy, jak się odpręża, jak jego ciałko fantastycznie się rozluźnia.

Od kiedy śpiewać?
Jak najwcześniej. Niektórzy naukowcy podają, że dziecko słyszy głos mamy od 12. tygodnia życia. Ucho jest w pełni dojrzałe w szóstym miesiącu życia płodowego. Możemy więc puszczać dziecku kołysanki i spokojne melodie, jeszcze zanim się urodzi. Noworodek nie tylko rozpoznaje matkę po jej zapachu – potrafi także rozpoznać jej głos. Warto śpiewać dziecku kołysanki, które pamiętamy z własnego dzieciństwa, bo to budzi przyjemne wspomnienia, a jest też świetnym sposobem przekazywania ich z pokolenia na pokolenie.

A jeśli śpiewamy gorzej?
Jerzy Stuhr w swoim nieśmiertelnym przeboju zapewnia, że to nie ma znaczenia. Na pewno mogą a wręcz powinni śpiewać dziecku rodzice, bo po pierwsze, badania dowodzą, że dzieci wolą głosy rodziców od głosów innych ludzi, a po drugie, niezależnie od tego, czy śpiewamy lepiej czy gorzej, dziecko będzie słuchało z zachwytem i będzie naszym najwierniejszym słuchaczem. Giganci sceny muzycznej nigdy nie będą mieli takich oddanych fanów, jak lekko fałszujący tata Kowalski, wyśpiewujący co wieczór „Na Wojtusia z popielnika”.

Źródło: www.dziecko.onet.pl

Dodaj komentarz