Obiecanki cacanki
Dotrzymywanie obietnic to bardzo ważna sprawa. To kwestia uczciwości, mówienia prawdy lub nieprawdy. Trudno przecenić, jak wiele dobrego lub złego dziecko może się nauczyć przy tej okazji od dorosłych. Niestety składanie obietnic bez pokrycia zdarza się rodzicom, dość często, i to z różnych powodów.
Moja mama ciągle mi obiecuje, że jak będę grzeczny albo coś zrobię, co mama chce, to kupi mi lody, albo nową zabawkę, ale wcale tego nie robi. Czasem to myślę, że mama specjalne mnie oszukuje, żebym był posłuszny.
Jednym z powodów, dla których rodzice nie spełniają swoich obietnic jest ich nieodpowiednie formułowanie. Są one zupełnie nieprzemyślane, a my z góry wiemy, że mają służyć jedynie temu, aby szybko coś uzyskać od dziecka. Sytuacje niedotrzymanych obietnic budzą w dziecku nie tylko ogromne rozczarowanie, lecz także poczucie, że jest ono nieważne, traktowane jak przedmiot, z którym nie trzeba się liczyć. Przy okazji dziecko uczy się nieufności wobec tego, co mówią starsi, no i stosowania tej samej strategii w relacjach z rówieśnikami i oczywiście z rodzicami. Ten rodzaj niespełnionych obietnic, równoznaczny z zamierzonym oszukiwaniem dzieci, jest najgroźniejszy w swych skutkach wychowawczych.
Inna kategoria to obietnice, które czynimy w dobrej wierze, ale zbyt pochopnie i w sposób nie do końca przemyślany. Łatwo i szybko o nich zapominamy, a kiedy nie możemy się z nich wywiązać, często przerzucamy winę na dziecko. Taki pojedynek z rodzicami dziecko najczęściej przegrywa. Argumenty są jak zwykle po stronie silniejszego. Dziecko czuje się trochę winne i trochę oszukane. Może rodzić się w nim, zwłaszcza jeśli zdarza się to dość często, nadmierna czujność i nieufność do wszystkiego, co pada z ust autorytetów. W stosunku do kategorii poprzedniej jest to łagodniejsza forma łamania umów, rodzice bowiem próbują czasem wytłumaczyć się z niedotrzymania słowa, a także wyrazić choć trochę skruchy, biorąc w ten sposób choć trochę winy na siebie.
I jeszcze jeden rodzaj przyrzeczeń. Obietnice formułowane poważnie, w najlepszej wierze, z odległym terminem ich realizacji. Niedotrzymanie obietnicy to bardzo duży błąd. Im dłużej dziecko musi czekać na finał oraz im większe ma dla niego znaczenie to, na co czeka, tym większego doznaje rozczarowania i zawodu.
Każda z opisanych form niedotrzymania obietnicy prowadzi nieuchronnie do kryzysu zaufania miedzy dzieckiem a rodzicami. Brak zaufania do rodziców dziecko przenosi na innych dorosłych. Dziecko oszukiwane musi szukać strategii obronnych, by nie czuć się ciągle upokorzonym i lekceważonym. Strategią, która wręcz się sama narzuca, jest… oszukiwanie. Rodzice powinni zawsze pamiętać o zasadzie walizki – co włożysz, to wyjmiesz, obowiązującej w wychowaniu dziecka. Czasami bardzo trudno uznać tę zasadę, szczególnie wtedy, gdy nagle wyjmujemy z walizki coś przerażającego, zapominając o tym, co sami kiedyś do niej zapakowaliśmy.
Zanim złożymy dziecku obietnicę, trzeba rzetelnie rzecz cała przemyśleć, a potem zrobić wszystko, by słowa dotrzymać. W ten sposób sami się uczymy odpowiedzialności za słowo, a dzieciom dajemy szansę, by mogły się tego nauczyć od nas.
Każde dziecko wierzy bezgranicznie swoim rodzicom. Mamy u dzieci ogromny kredyt zaufania. Pierwsze doświadczenie zawodu z naszej strony jest dla nich strasznym wstrząsem. Trzeba uważać na to co się mówi, ważyć słowa i traktować dziecko jak partnera wyjątkowo poważnego i wrażliwego, ma ono bowiem wobec rodziców ufność. Ufności dziecka nie wolno niszczyć. To tak, jak byśmy dobrowolnie pozbawili się wspaniałego skarbu. Bez tego kapitału nie sposób wychować dzieci na szczęśliwych i uczciwych ludzi.
Na podstawie:
W. Eichelberger, O co pytają dzieci? O miłości i wychowaniu.
